Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Sara - Białobrzegi.
#1
Witam serdecznie, 

Sara jest u mnie od wczoraj  .
Jak do tej pory adoptuje się i zachowuje wspaniale.
Dziękuję, za miłe słowa  .
Ale to ja pragnę podziękować osobom dzięki, którym Sara trafiła do mnie i to w tak wspaniałej formie. Bardzo dziękuję Pani Iwonie prowadzącej SPA dla psów, za wspaniałą opiekę nad Sarcią, sunia przyjechała niebywale zadbana, wyczesana i pachnąca, jakby prosto z wystawy .
Dziękuję też Panu Grzegorzowi, który bezstresowo przywiózł do mnie Sarę .
Ale nie byłoby Sary u mnie i Fundacji w moim sercu, gdyby nie Pani Marta i Jej zaangażowanie, życzliwość i profesjonalizm. Zurdo DZIĘKUJĘ OGROMIE 
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz
#2
Sara ma planowaną profesjonalną sesję zdjęciową 

Ale umawiamy fotografa i czekamy na odpowiednie oświetlenie, musimy też dobrać kolor pudru do noska, bo na "fotoshopa" Sarcia nie zgadza się, a zdjęcia chce autoryzować 
 
A poza wątkiem fotograficznym, to donosimy, że Srunia czuje się dobrze i jest wyjątkowo mądrą, zrównoważoną i dobrą sunią.
We wcześniejszym życiu jej wspaniała inteligencja i chęć współpracy nie były stymulowane ani wykorzystywane, poza świetną pracą Iwonki, podczas rezydowania Sarci w hoteliku   
Bo też dzięki obserwacji i doświadczeniu P. Iwony, ja wiedziałam nad czym powinnam w pierwszej kolejności pracować z Sarą. A Sara uczy się tak szybko i tak chętnie, że nie wiem, czy w maju nie przystąpi do matury  
Wówczas będę trzymała kciuki nie tylko za Kingę 
 
Pozdrawiam serdecznie,
Małgorzata & Sara   
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz
#3
Dzisiaj o g.15 minie tydzień pobytu Sary u mnie  Trafiła mi się sunia wyjątkowa  A właściwie to nie tyle "trafiła się", co została przeze mnie wybrana. Ale nie byłoby takiego wyboru, gdyby nie Marta, za co zawsze będę ogromnie wdzięczna! Bo to Marta, sprowadziła Sarę ze schroniska w Radysach, a następnie zawiozła do super hoteliku w Promna-Kolonia, prowadzonego przez Panią Iwonę - pasjonatkę psów i pracy  To Marta pewnego pięknego październikowego dnia przyjechała po mnie o 7 rano pod hotel w Warszwie, w którym nocowałam i zawiozła mnie do Sary. To Marta rozmawiając o Sarze, nigdy nie nalegała, abym zdecydowała się na tę sunię, tylko rzeczowo, spokojnie i niezwykle profesjonalnie udzielała wszelkich informacji. A kiedy podczas pobytu Sary w hoteliku, po zabraniu jej z kojca do domu, pojawił się problem, bo Sara ugryzła córkę Pani Iwony, Marta powiadomiła mnie o tym i zainicjowała pracę z sunią. Takie zachowanie Sary, mogło sprawić, nadanie jej etykiety "psa agresywnego", a w dodatku "agresywnego wobec dzieci"! Ale dzięki doświadczeniu i wiedzy Marty i Iwony, tak się nie stało. Nie stało się tak, dlatego, bo Marta i Iwona po przeanalizowaniu sytuacji, w której Sara ugrzyła dziecko, zaplanowały pracę z sunią, którą podjęła Iwona. A po przyjeździe do mnie, ja tę prace kontynuję. Ale prawdopodobnie nie byłoby Sary u mnie i nie wiadomo jaki byłby jej dalszy los, gdyby przyklejono jej etykietę "psa, który gryzie dzieci". Myślę, że łatwo nadać psu negatywną etykietę, tylko dlatego, że ze swojej psiej perspektywy zawalczył o swoje, choć oczywiście zachowanie to wymaga korekty, ale to już jest rola człowieka. A Sara koryguje swoje zachowania i uczy się bardzo szybko, jest niebywałe pojętna i zależy jej na dobrej relacji z człowiekiem  Jak do tej pory nie musiałam nawet podnieść na nią głosu, bo wystarczył tylko oburzony ton i słowa: "co ty robisz, nie wolno"  Sara nigdy nie powtórzyła drugi raz tego samego przewinienia, a była i próba włamania do karmy i przegląd zawartości odpadów  A wczoraj mogliśmy poznać reakcję Sary na gości, których ostro oszczekała, ale ... była na smyczy i szybko uspokoiła się. Jej reakcja na gości oznacza chyba, że zadomowiła się na dobre i broni swojego terenu, więc następnym razem przy wchodzeniu gości będzie w innym pomieszczeniu, dopóki nie pozna osób często nas odwiedzających. Moja praca z Sarą jest przyjemnością, a zawdzięczam to jej wrodzonemu potencjałowi, jej dotychczasowym doświadczeniom (raczej nie była źle traktowana przez ludzi) oraz temu, że gdy z perspektywy ludzkiej zachowała się naganinie, jej zachowanie zostało przeanalizowane, wyjaśnione i odpowidnio przez człowieka pokierowane. Jeszcze raz dziękuję za to Martcie i Iwonce 

 
Pozdrawiam,
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz
#4
Sara na spacerze po trzech tygodniach w swoim domu.



[Obrazek: IMG_2675.jpg]


[Obrazek: IMG_2723.jpg]


[Obrazek: IMG_2733.jpg]


[Obrazek: IMG_2729.jpg]


[Obrazek: IMG_2727.jpg]


Tu coś cudnie pachniało...


[Obrazek: IMG_2668.jpg]


Sara jak lotna Diana (czy nie są spokrewnione?)


[Obrazek: IMG_2637.jpg]


[Obrazek: IMG_2638.jpg]


Płynę w locie...


[Obrazek: IMG_2652.jpg]




Zadowolona modelka   


[Obrazek: IMG_2663.jpg]

Pozdrawiamy i życzymy miłych, spacerowych Świąt 
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz
#5
 
[Obrazek: KARTKA%252520NOWOROCZNA.jpg]
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz
#6
Lucyja, bardzo dziękuję za pomoc w prezentacji kartki 

 
Autorką kartki, podobnie jak spacerowych zdjęć Sary, jest moja znajoma, pasjonatka fotografii i miłośniczka psów, właścicielka trzech czarnych długowłosych owczarków niemieckiech   
 
Piękne zdjęcia Kasi są na stronie: http://www.czarnewilki.pl/   
 
Pozdrwaiam serdecznie
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz
#7
Witamy noworocznie [Obrazek: smiley.gif] 

Wiemy, że ta noc dla wszystkich collie była trudna, a dla niektórych wręcz traumatyczna...
Ale to już na szczęście za nami.
 
Na dzisiejszym noworocznym porannym spacerze spadła nam "manna z nieba", a dokładnie to Saruni spadła z nieba ... kromka chleba 
Pewnie to jakiejś wronie wypadło śniadanie z... talerza. 
Sarunia już miała chlebek łyknąć, ale na hasło "nie rusz", nie zrobiła tego. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że dla jedzenia Sara kiedyś Oleńkę zębami kłapnęła. 
Ale za tego głupiego gryza, już Olę w Noc Wigilijną przeprosiła 
 
Jak do tej pory, wśród życzeń noworocznych manny z nieba nie było, więc my życzymy Państwu manny ... w dowolnej postaci i z wybranego obszaru nieba
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz
#8
Wczoraj minął miesiąc od przybycia Sary do nas [Obrazek: smiley.gif] 

 
Co się zmieniło?
 
W tym czasie Sara opanowała wszystkie komendy (stój, leżeć, zostań, wstań, równaj, na miejsce, do mnie). Może to mało skromnie tak wychwalać swojego psa, ale jestem z Sary bardzo dumna  Bo Sarcia przez sześć lat swojego życia, żyła nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak, ale wiadomo, że w żaden spoób nie była edukowana. A w ciagu miesiąca opanowała pełen pakiet szkoleniowy  Przed nami jeszcze radość uczenia się aportowania, bo tego Sara jeszcze nie potrafi i pod tym względem jest chyba wyjątkowym collie, nie mającym "aportozy
 
Co jeszcze się zmieniło?
 
Przez pierwsze dwa tygodnie, Sara na spacerach podchodziła, machając ogonem, do prawie każdej mijającej nas osoby, a od dwóch tygodni nie robi tego. Czy to znaczy, iż uznała, że nie musi już starać się o sympatię każdego człowieka? 
W domu, poza sytuacjemi witania się, Sara spontanicznie nie zabiega o głaskanie czy pieszczoty, natomiast zawołana chętnie i z radością przychodzi i wówczas ze szczęściem w oczach oddaje się głaskom, bardzo lubiąc takie mocne głaskanie całej główki z pyszczkiem włącznie. 
Sarunia nie śpi przy moim łóżku, (jak przez 14 lat robił to mój poprzedni collie - Gines), Sarcia lubi spać na swoim posłanku w przedpokoju, ale od tygodnia rano na dźwięk budzika, sama przychodzi przywitać się 
Sara już w pierwszych dniach powierzyła mi "kierowniczą rolę", zachowując przy tym własny obszar, niezależnośc i godność. 
Bardzo zależy jej na moim zadowoleniu i doskonale wie, gdzie i na co może sobie pozwolić, np. u mnie w domu nigdy nie próbowała nawet oprzeć przednie łapki o blat kuchenny, natomiast u moich rodziców, u których często bywa, próbuje ściągnąć coś ze stołu  
 
Myślę, że to co razem z Sarą przez ten miesiąc doświadczamy, to budowanie zaufania i rodząca się więź - między psem i człowiekiem.
 
Czy można chcieć więcej?     
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz
#9
Niebawem minie drugi miesiąc pobytu Sary w swoim domu, i co się zmieniło, a co pojawiało?


Sara – domownik:
Sarcia ma nadwagę (27,800 kg) i schudnąć musi, więc dieta restrykcyjna, bez motywacji do odchudzania, to dla naszego łakomczuszka katorga nie mała . 
Sarunia pokazuje też brzuszek i ząbki …. używa do pieszczot, uwielbiając moją dłoń w pyszczku degustować . 
Od jakiegoś czasu korzysta też z zaproszenia i przy moim łóżku wieczorem układa się do leżenia.

Sara – sunia municypalna:
lubi porządku miejskiego dopilnować, tak więc ostro oszczekuje i wysoko podskakuje, gdy jeden człowiek drugiego, źle na ulicy traktuje 
Lubi też sprawdzić koła samochodowe, czy aby opony na zimowe, na pewno zmienione.
No i ptaki ustawić lubi, aby w Sary rewirze nie lądowały. 

Sara – pieszy na pasach:
Sara zawsze jest na pasach dla pieszych przez samochody przepuszczana. Czy to auto terenowe, limuzyna, czy wyścigowe, czy też śmieciarka, a nawet radiowóz – każdy się zatrzymuje i Sarcia (z pańcią) po pasach maszeruje. A pańcia bez Sarci długo musi się naczekać, by między autami po pasach przebiegać.  
Sarunia po naziemnych kładkach, jak po pasach dzielnie przechodzi, ale tu pańcia musi się pilnować … by obaw nie czuć, bo każda emocja ma swój zapach, a niepewność ludzka  pieskowi szkodzi. 

Sara – ratownik:
dwa razy już pańcię swoją przy poślizgu uratowała i tu nadwaga Sarci się przydała , bo pańcia pociągając za smycz pozycję pionową złapała. Ale za trzecim razem pańcię chęć brylowania (nową smyczą – automatem  ) zgubiła, więc Sarcia już pomóc nie mogła i pańcia bolesne bęc zaliczyła . 

Sara – dogoterapeuta:
może nie dyplomowany, za to spontaniczny i jak większość collie sercem oddany. Bo kto Sarcię mija, zawsze się uśmiecha, albo chce przytulić, albo o coś pyta, i choć na moment o swoich troskach zapomina. A dzieci tuląc się oczy zamykają, więc na pewno endorfinki się wówczas wydzielają .     

Za czas jakiś znowu napiszemy, a tym czasem pozdrowienia dla collakowych rodzin ślemy 
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz
#10
Tak jak wcześniej pisałam, Sarunię na pasach samochody przepuszczają (ostatnio też autobusy przegubowe) 

Ale dziasiaj rano na spacerze miałśmy przykre doświadczenie 
 
Sara - przyczyną wypadku 
 
Stałyśmy grzecznie z Sarą przed pasami i jeden uprzejmy kierowca zatrzymał się, aby Sarci łapki do chodnika nie przymarzały.
A tyczasem kierowca za Nim, takiego uprzejmego gestu nie przewidział i z dużą siłą w stojący samochód uderzył 
 
Na szczęście nic się nikomu nie stało, ale oba auta uszkodzone, a kierowcy zdenerwowani.
 
Dziękujemy uprzejmemu kierowcy , choć kłopotów współczujemy  a drugiego Pana upominamy  i naganę ślemy 
 
 
Nie mniej jednak, chć bez podstaw, to z Sarunią - wyrzuty sumienia mamy 
 
Wszystkich ciepło pozdrawiamy 
Margot z Sarą - w sercu
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości